Płk Władysław Obuch-Woszczatyński. Ojciec polskich ułanów

Ojciec polskich ułanów. Jeden z zapomnianych bohaterów, dzięki którym odzyskaliśmy w 1918 r. niepodległość i zachowaliśmy ją podczas wojny polsko-bolszewickiej. Płk Władysław Obuch-Woszczatyński (1877-1941?).

Życiorys płk. Władysława Obuch-Woszczatyńskiego, zachowany w Centralnym Archiwum Wojskowym w Rembertowie. Czyta: Andrzej Niedźwiecki, prawnuk pułkownika.

Dziś kolejne pokolenia kontynuują tradycje, założonych przez niego pułków. Tak jest m.in. w Stowarzyszeniu Szwadron Kawalerzystów
im. 10 Pułku Ułanów Litewskich w Pietkowie pod Białymstokiem. Niewielu jednak jest bliżej znana postać założyciela i pierwszego dowódcy pułku

Życiorys płk. Władysława Obuch-Woszczatyńskiego, zachowany w Centralnym Archiwum Wojskowym w Rembertowie. Czyta: Andrzej Niedźwiecki, prawnuk pułkownika.

Płk Obuch-Woszczatyński odznaczał się wyjątkową odwagą, umiejętnościami organizacyjnymi w warunkach dopiero co powstającego Państwa Polskiego. Dla ułanów był jak ojciec.

Wniosek na Virtuti Militari pokazuje, jakimi cechami w walce odznaczał się pułkownik. Czyta: Andrzej Niedźwiecki, jego prawnuk.

Życiorys

– Babcia w dzieciństwie opowiadała mi, że była chrześnicą brata cara i z okazji chrztu dostała bransoletkę, wysadzaną brylantami z herbem Romanowów. Słuchałem tego, jak legend – mówi Andrzej Niedźwiecki, prawnuk płk Władysława Obuch-Woszczatyńskiego. To, co w komunistycznych realiach wydawało się nieprawdopodobne, w miarę poznawania dokumentów z różnych archiwów, okazywało się prawdą.

Płk Władysław Obuch-Woszczatyński pochodził z polskiej rodziny spod Skwyry – miasta, założonego przez Polaków, które po pierwszym rozbiorze zostało zagarnięte przez Rosję, Na chrzcie nadano mu imiona: Władysław Dionizy. Władysław – na cześć bł. Władysława z Gielniowa, bernardyna i ojca literatury polskiej.

Trzy razy nie dostał się do Michajłowskiej Akademii Artylerii, która otwierała możliwość awansu aż do stopnia generała. Jak podkreślają historycy – przyczyną byłe jego katolickie wyznanie. Wojskowi, którzy zmieniali je np. na protestanckie, mogli robić karierę w wojsku rosyjskim, mimo że byli Polakami.

Po ukończeniu Oficerskiej Szkoły Kawalerii i Oficerskiej Szkoły Artylerii dostał przydział jako dowódca artylerii do twierdzy w Dynaburgu. Wraz z żoną, Felicją z Szczerbińskich, Obuch-Woszzcatyńską zamieszkali w Medum pod Dynaburgiem.

W zagranicznej literaturze określono go mianem „Ojca ułanów polskich w Rosyjskiej Armii Imperialnej”. W polskiej literaturze jest o nim niewiele, ze względu na niepopularność zarówno w II RP, jak też w czasach komunistycznych, ruchu narodowego i dowborczyków

Gdy tylko pod zaborem rosyjskim powstał pierwszy polski oddział ułanów, Władysław Obuch-Woszczatyński podjął starania, by rozpocząć w nim służbę. Wychowany w patriotycznej katolickiej rodzinie, od młodości pragnął walczyć o wolność Polski. Kawalerzysta i artylerzysta z wykształcenia, doskonały jeździec, który doświadczenie zdobywa w rosyjskich szkołach wojskowych i na frontach wojen: rosyjsko-japońskiej i I światowej. Uzyskawszy pozwolenie obejmuje dowództwo Dywizjonu Ułanów Polskich w maju 1915. W trudnych warunkach powstającego dopiero na nowo państwa polskiego, organizuje trzy pułki ułańskie i dwa dywizjony artylerii. „ Dywizjon Ułanów Polskich utrzymuje w zdwojonym stanie, czem ułatwia sformowanie Pułku Ułanów Polskich w którym następnie służy do wcielenia go w skład 1 Korpusu, uczestnicząc w bitwach i należąc do tajnej Polskiej Ligi Walki Czynnej”.

Po rozwiązaniu Korpusu przybywa do Warszawy, tu organizuje tajne pogotowie Krechowiaków i Dowborczyków, w nich współpracuje, a następnie bierze udział w rozbrajaniu Niemców, zajmując Dworzec Gdański.

Po rozbrojeniu okupantów wstępuje do Wojska Polskiego i w organizuje kawalerię, a następnie w wojnie z bolszewikami dowodzi specjalną grupą swego imienia (Grupa płk. Obucha).

W roku 1921 przeniesiony w stan spoczynku.

Zapominiany po zwycięskiej wojnie polsko-bolszewickiej, płaci za swoją służbę Ojczyźnie najwyższą cenę. 17 września 1939 r. , gdy tylko Armia Czerwona wkracza do Polski, bolszewicy aresztują go w jego majątku w Niedźwiadce. Zostaje wywieziony prawdopodobnie do obozu pracy w Uchcie i tu ślad się po nim urywa.

Do dziś – mimo usilnych starań – rodzinie nie udało się ustalić, gdzie i w jaki sposób zginął.

Odznaki i ordery

Ze wspomnień świadków, Anegdoty

Z opowieści wynika, że był serdeczny i wesoły, a przy tym tak trzymały się go żarty, że nazywano go Drugim Zagłobą.

Przez lata w rodzinie przekazywano sobie opowieść, jak w jego majątku przebywali goście zaproszeni na polowanie. Było to w czasach, gdy świeżo wyznaczonych polskich granic nie chronił jeszcze Korpus Ochrony Pogranicza, i często zdarzały się, że bandy bolszewików napadały na majątki a nawet miasteczka.

W tych warunkach Obuch-Woszczyński polecił służbie ubrać się w kożuszki – i na wzór band bolszewickich, i na koniach cwałować w kierunku dworu.

Przerażonym gościom oznajmił chwilę później, że był to najazd bolszewicki, który już został odparty.

Niektórzy z jego postacią kojarzą także ujawniający ułańską fantazję epizod z lat powojennych. Otóż w pewną niedzielę w zalesionej dzielnicy Białegostoku – Zwierzyńcu, mieszkańcu miasta porozwieszali sobie hamaki. A ułani 10. Pułku, chcąc popisać się swoimi umiejętnościami, rozpoczęli skoki nad piszczącymi z emocji paniami.

Po rozbrojeniu okupantów wstępuje do Wojska Polskiego i w organizuje kawalerię, a następnie w wojnie z bolszewikami dowodzi specjalną grupą swego imienia (Grupa płk. Obucha).

W roku 1921 przeniesiony w stan spoczynku.

Z Dzikiej Dywizji z Władysławem Obuch-Woszczatyńskim przeszedł do armii polskiej Czerkies z Dagestanu Husejn Danagujew. Prawdopodobnie przeszedł z nim przez wszystkie formacje, a na pewno zaciągnął się jako nadterminowy podoficer do 10 Pułku Ułanów Litewskich.

Mimo że miał już 70 lat odznaczył się jako świetny zagończyk, czyli przyjmujący taktykę działań na zapleczu nieprzyjaciela. Uwielbiał polować w pojedynkę: podjeżdżał – w swoim wschodnim stroju – do patrolu nieprzyjaciela, wdawał się z nimi w rozmowę, a potem ciął kilku z konia.

Chodził w czerkiesce, do której miał przyszyte polskie pagony, i w papasze, a rogatywki używał tylko wtedy, gdy padał deszcz..

Wśród żurawiejek czyli krótkich, żartobliwych wierszyków, które opisywały z ironią i czarnym humorem wojenne losy pułków, znalazł się taki:

„A rozkazów kto nie słucha to 10 Pułk Obucha”.

To – wbrew pozorom – wierszyk nawiązuje do bardzo poważnych wydarzeń. Gdy marszałek Józef Piłsudski wydał rozkaz zatrzymania pościgu za bolszewikami, wielu polskich oficerów się z tym nie zgadzało. Także dziś ta decyzja jest oceniania przez historyków co najmniej dwuznacznie. Płk Obuch-Woszczatyński i wielu jego podkomendnych pochodziło z południowo-wschodnich terenów Rzeczypospolitej, które Piłsudski oddawał teraz w ręce bolszewików. Trudno więc dziwić się, że przy nadarzającej okazji, płk Obuch-Woszczatyński podjął decyzję o ściganiu wroga jeszcze 20 km dalej od wyznaczonej granicy. W tym wypadku przekroczenie rozkazu nie miało nic wspólnego z bezmyślną samowolą lub – co gorsza – trwałą niesubordynacją wobec przełożonych, jak to dziś próbuje się interpretować. Przekroczenie rozkazu było wyrazem powszechnej woli tych Polaków, którzy nie chcieli wiązać się politycznie z bolszewikami.

Z powyżej żurawiejki wyrosła druga, dużo bardziej zabawna:

„A rozkazów kto nie słucha to córeczki są Obucha”.

Ponoć płk Obuch-Woszczatyński, który silną ręką potrafił trzymać żołnierzy w wojsku, córki traktował z wyjątkową łagodnością. Już za czasów białostockich Pułku ułani powtarzali, że córki mogą zrobić ze swoim ojcem niemal wszystko.

Władysław Obuch-Woszczatyński był wysoki i postawny, co nie ułatwiało mu uprawiania jeździectwa. Aby schudnąć przed konkursami hippicznymi ubierał się w kożuch i tak biegał, by wypocić nieco kilogramów.

Skąd pierwszy człon nazwiska: „Obuch”?

W rodzinie powtarza się, że ponoć w dawnych czasach mężczyźni z tego rodu chodzili z obuchem czyli rodzajem broni białej, przypominającej młotek, na wroga.

Druga część nazwiska: Woszczatyński pochodzi od nazwy majątku w Woszczatynie .

Istnieją dokumenty z początków XVI w., które poświadczają, że Obuchowie są spokrewnieni z Rurykowiczami.

Pradziadek płk Władysława Obucha-Woszczatyńskiego był pułkownikiem i adiutantem księcia Józefa Poniatowskiego. Jego szabla znajduje się w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.

Historia Pewnej fortografii

To swoje zdjęcie z dedykacją w mundurze Dzikiej Dywizji podarował Władysław Obuch-Woszczatyński w 1914 r. przyjacielowi i jednemu z najwybitniejszych aktorów przedwojennego kina – Kazimierzowi Junoszy Stępowskiemu.

Gdy w 1939 r. najstarsza córka pułkownika, Helena (wówczas już Niedźwiecka), uciekła przed bolszewikami z majątku na wschodzie, nie wzięła ze sobą żadnego zdjęcia taty. Zamieszkała w Warszawie i przez pewien czas wraz z córką Krystyną ukrywała się u Stępowskich, aktor podarował jej tę cenną rodzinną pamiątkę.

Ten niemal zupełnie wyblakły już obraz Matki Bożej Ostrobramskiej jest najcenniejszą rodzinną relikwią. Pochodzi jeszcze z Dynaburga – a posiadała go mama Felicji (żony Obucha-Woszczatyńskiego) – Kamila. Gdy córka pułkownika, Helena Niedźwiecka wraz z 9-letnią córką Krystyną, uciekały przed bolszewikami, zachowały tylko tę pamiątkę.

Wierzą, że to Maryja, której obraz z ogromną czcią i w wielkim pośpiechu zabrały z majątku Stare Żuchowicze koło Nieświeża, zaraz po tym jak bolszewicy zabrali męża Heleny – płk. Kazimierza Niedźwieckiego, pomogła im bezpiecznie przedostać się przez niemiecko-bolszewicką granicę.

Otóż grupa, która usiłowała przedostać się poza tereny zajęte przez armię Czerwoną, została schwytana. Zawrócono wszystkich poza Heleną i jej córką.

„Gdzie idziesz” – zapytali bolszewicy. „Uciekam z Warszawy przed Niemcami i chciałam schronić się tutaj” – odpowiedziała Helena, znając jeszcze z czasów rewolucji bolszewickiej, którą przeżyła w Moskwie, sposób ich myślenia. Na poparcie pokazała im dokumenty, w których zapisano, że córka – Krystyna urodziła się w Warszawie. Widząc to, bolszewicy zawrócili ją w kierunku Warszawy.

Krystyna Niedźwiecka w czasie II wojny światowej w Warszawie

 

pod obcym dowództwem

 

Your Content Goes HePochodził z patriotycznej rodziny i – jak wynika z przekazów – od młodości marzył, by służyć Polsce.

Nie było to możliwe, dlatego – za namową swojego przyjaciela, księcia Michała, wstąpił do Kaukaskiej Konnej Tuziemnej Dywizji, zwanej popularnie „Dziką Dywizją”. Z nią podczas I wojny światowej przeszedł szlak bojowy na południowo-wschodnich rubieżach dawnej Rzeczpospolitej.

Władysław Obuch-Woszczatyński był dowódcą szwadronu i zastępcą dowódcy pułku inguskiego.re

Umundurowanie kawalerzysty Dzikiej Dywizji

F„Wsadnik” Dzikiej Dywizji nosił czerkieskę – czyli długie, wcięte w pasie okrycie bez kołnierza.

W zimne dni nakładał na nią burkę (nie należy jej mylić z nakryciem głowy muzułmańskich kobiet) czyli długą, grubą i niezwykle ciepłą, wełnianą pelerynę, która okrywał się wraz z koniem, a nocą niej spał.

Na głowę nakładał papachę czyli czapkę z owczej lub koziej wełny, czasami wyglądającą niezwykle egzotycznie, a czasami podobnej do znanej nam uszanki.

Baszłyk czyli rodzaj kaptura z długimi końcami, które można związać pod brodą. Wykonany z grubego sukna lub filcu, czasie srogich zim skutecznie chronił przed zimnem.

Szaszka to rodzaj nieco zakrzywionej szabli, z głowicą przypominającą z boku stylizowaną głowę ptaka. Szaszkę noszono w pochwie, zawieszonej na rapciach z ostrzem skierowanym do góry. Pozwalało to zadać bardzo szybkie cięcie przy wyjmowaniu broni z pochwy, bez dodatkowego cofania ręki.

Do tego wszystkiego mamy krótkie filmiki. Jeśli interesuje nas rozwój strony – możemy je umieścić po 1 . 02. Teraz nie damy już rady.

Kindżał to rodzaj długiego noża, prostego lub zakrzywionego, używanego w charakterze broni białej. Pochodzący z kultury ludów kaukaskich, często bogato zdobiony, w armii rosyjskiej wchodził w skład uzbrojenia oddziałów kozackich.

Z historii walk pułku inguskiego w Dzikiej Dywizji:

Formowanie rozkazem z 9 sierpnia 1914 r.

11 września 1914 r. przybył do Władykawkazu płk Mierczule dowódca pułku inguskiego

1 połowa października 1914 r. – dywizja dyslokowała się do guberni podolskiej

26 listopada 1914 r. dywizja maszerowała przez Lwów i Sambor, gdzie wszedł w skład 2 Korpusu Kawalerii Południowo-Zachodniego Frontu

8-9 grudnia 1914 r. – podjazdy i sotnie zwiadowcze 3 Brygady (pułk czerkieski i inguski) weszły w kontakt z wrogiem w Karpatach

13 grudnia 1914 r. pułk inguski poszedł pierwszy raz w bój we wsi Rybne

15 lutego 1915 r. pułk inguski i czerkieski opanowały ważny punkt oporu na północno-zachodnich podejściach do miasta Stanisławów, wieś Cu-Babino, a 18-19 lutego 1915 r. brały udział w zdobyciu Stanisławowa

2 maja 1915 r. zdobyli strategiczny punkt : wieś Uście nad Prutem

25-26 maja 1915 r. uczestniczyli w odparciu ataku przeciwnika na rzekę Prut, pod wsią Widynów i Tuława

27 maja 1915 r. został ariergardą dywizji (tylną strażą) przy odwrocie do Dniestru, zatrzymując przeciwnika na dobę i rozbijając austriacki batalion piechoty, atakujący pod wsią Jasieniewo-Polnoje

28 maja 1915 r. pułk jako ostatnia część 2 Korpusu Kawalerii przeprawił się na lewy brzeg Dniestru i zajął obronę od Usieczki do Zaleszczyków

29 maja 1915 r. pułk inguski przeznaczony do rezerwy, ale w związku z przerwaniem się przeciwnika na lewy brzeg Dniestru spieszony; trzy sotnie z czterech zostały wysunięte do wzmocnienia pozycji 1 Brygady Dywizji pod Żeżawą

w czerwcu i lipcu 1915 pułk bronił brzeg Dniestru pod wsią Iwanije

5-6 lipca 1915 r. 2 i 3 sotnia uczestniczyły w nocnym boju pod wsią Kołodrubki, odpierając atak doborowych sił przeciwnika

 

ODKRYWAJ SKARBY